środa, 16 listopada 2011

BABCIA NA ETACIE

Babcia na etacie to ja. Od niedawna mam szczęście wykonywać najcudowniejszy zawód świata. Proszę nie mylić z najstarszym zawodem! Być babcią to cudowne zajęcie ale jeszcze do tego mieć opłacaną składkę emerytalną, uwierzcie, że to fantastyczna sprawa. Od zawsze chciałam być dość wcześnie na emeryturze by mieć więcej czasu dla domu, dla rodziny, dla wnuków i na spokojne życie.  Niestety, emerytura się oddala dzięki naszym rządzącym a ja przez najbliższe dwa lata będę babcią na etacie. Babcią nieetatową jestem od ponad dwóch lat i mam nadzieję być nią bardzo, bardzo długo.
Jak każda babcia całym sercem kocham swojego podopiecznego wnusia, więc czułości i troski mu nie zabraknie. Można by pomyśleć, że babcia w podeszłym wieku (czy 50+ to już podeszły wiek?) ma gorszą kondycję fizyczną i kłopoty z własnym zdrowiem i w wyniku tego nie będzie fikać koziołków z wnusiem na dywanie. Nic bardziej mylnego. Wiek nie ma tu nic do rzeczy, to stan ducha a dobra sprawność fizyczna jest wynikiem dbałości o ten stan. Czasem pewnie odczuję zmęczenie opiekując się ruchliwym maluchem czy targając po schodach malucha na rękach ale to tylko czasem. A co z dobrymi radami babci? Nie mam zamiaru być toksyczną babcią i wychowywać wnuki swoimi sprawdzonymi sposobami. Czasem podpowiem mamie moich wnuków co ja robiłam w podobnych sytuacjach i to tyle. Decyzję co jest dobre dla dzieci, a czego powinno się unikać pozostawiam rodzicom moich wnuków. Czas z babcią to czas troski o wnuki, czas miłości, twórczych zabaw i bardzo długich spacerów po lesie. 


Można też co nieco pozwiedzać. 



Na dzierganie powoli czasu przybywa ale na razie w większości są to drobiazgi zimowe dla najmniejszych. 


Lali w czasie spacerów też nie może być zimno.

I to tyle na ten post osobisty. Z pozdrowieniami uciekam do prac związanych z niwelowaniem zaległości.

wtorek, 15 listopada 2011

PO RAZ KOLEJNY ...

Po raz kolejny Juneberry Triangle by Jared Flood. Tym razem czarna i bardzo szlachetna w swej materii.  Szlachetna powstała z Basinej alpaki, z której po zrobieniu szala został się jeden moteczek wełenki ok 400m i to był powód, że zrezygnowałam z bąbli, wełny starczyło na "styk". "Szlachetna" bez bąbli i tak jest piękna, jest delikatna bardzo ale też bardzo ciepła. Gotowa chusta została przyszpilona do ściany by móc pokazać piękno jej ażuru. Zdjęcie tylko jedno ze względu na brak możliwości plenerowych, w pomieszczeniu czarny nie daje się fotografować.


Do piaskowej Juneberry Triangle dorobiłam czapkę wykorzystując część wzoru z chusty. Ta część wzoru z bąblami powoduje, że czapka sprawia wrażenie większej i o to właśnie chodziło bo przy mojej niedużej głowie nie wyglądam jak w naleśniku.




Mało mnie na blogu ale zaglądam do innych podpatrując co się dzierga i nie tylko. Mam nadzieję, że będzie mnie więcej. Dziergam na razie dzieciaczkom i mam nadzieję na więcej czasu na projekty dla siebie. Pozdrawiam serdecznie wiernych podglądaczy. 

wtorek, 20 września 2011

TOWAR SPOD LADY

Dlaczego spod lady? Kiedy klienta brak, towar poukładany, półki czyste to trzeba coś zrobić z rękoma, które domagają się zajęcia. Oczywiście druty w dłoń i nawet ażur znajomy wychodzi bez pomyłek. Deszczu sporo tego lata więc klienci siedzą w domach tęskniąc za grilem, kiełbaską i piwkiem a ja dziergam w oczekiwaniu na klienta, trzymając koszyczek z robótką pod ladą.


Takim to sposobem stało się możliwe wydzierganie kolejnej Junenberry trungle. Chusta jest trochę większa od oryginału, wzór rozpisałam w excelu i tym sposobem mogę dowolnie zmieniać wielkość chusty.



Wzór nadal pozostaje moim numerem jeden. Kolor użytej wełny to piaskowy beż, wełna kupiona w "Zagrodzie". Gatunkowo cudna, jeszcze do niej wrócę.

Pod ladą też powstała mała chusta a raczej szalo-chusta. Materiałem użytym jest mieszanka bawełny i wiskozy znaleziona w second handzie, składem podobna do sonaty, troszkę cieńsza.




Szal jest miękki i do wielokrotnego omotania. Gdybym zakończyła ściślej oczka ostatniego rzędu to chusta nie byłaby taka długa. Jest taka jaka powinna, długa i "sznurkowata". Lubię ten efekt.

poniedziałek, 19 września 2011

Ale to już było ...

Tak, ta chusta już była. Ten sam wzór Juneberry Trangle i ta sama wełna. Tym razem tej nie oddam nikomu. Grona czyli bąble tym razem zrobiłam inaczej niż w oryginale i teraz są świetne. Za radą Fanaberii zrobiłam je po estońsku z 9 narzutów. Chusta jest skończona i się blokuje, jutro pewnie będę mogła zrobić zdjęcia jeśli będzie czas. Dzisiaj tylko zwiastun.

I jeszcze coś spod lady ale o tym jutro.



wtorek, 6 września 2011

WRZESIEŃ

Chętnie coś bym pokazała dzierganego ale ......... dziergam w ślimaczym tempie bo każdą wolną chwilkę (oj mało tych chwilek) spędzam w ogrodzie, ostatnio coraz krócej bo M nie chce zapalić mi żarówki w plenerze a dni coraz krótsze.





Pozdrawiam sympatyków. 

czwartek, 4 sierpnia 2011

GDZIE JESTEM JAK MNIE NIE MA?

Gdzie jestem jak mnie nie ma? Oczywiście w ogrodzie.


 Jeśli ktoś ma ochotę na spacerek po moim ogrodzie zapraszam tutaj.