wtorek, 20 września 2011

TOWAR SPOD LADY

Dlaczego spod lady? Kiedy klienta brak, towar poukładany, półki czyste to trzeba coś zrobić z rękoma, które domagają się zajęcia. Oczywiście druty w dłoń i nawet ażur znajomy wychodzi bez pomyłek. Deszczu sporo tego lata więc klienci siedzą w domach tęskniąc za grilem, kiełbaską i piwkiem a ja dziergam w oczekiwaniu na klienta, trzymając koszyczek z robótką pod ladą.


Takim to sposobem stało się możliwe wydzierganie kolejnej Junenberry trungle. Chusta jest trochę większa od oryginału, wzór rozpisałam w excelu i tym sposobem mogę dowolnie zmieniać wielkość chusty.



Wzór nadal pozostaje moim numerem jeden. Kolor użytej wełny to piaskowy beż, wełna kupiona w "Zagrodzie". Gatunkowo cudna, jeszcze do niej wrócę.

Pod ladą też powstała mała chusta a raczej szalo-chusta. Materiałem użytym jest mieszanka bawełny i wiskozy znaleziona w second handzie, składem podobna do sonaty, troszkę cieńsza.




Szal jest miękki i do wielokrotnego omotania. Gdybym zakończyła ściślej oczka ostatniego rzędu to chusta nie byłaby taka długa. Jest taka jaka powinna, długa i "sznurkowata". Lubię ten efekt.

25 komentarzy:

  1. Kryniu - piękna i ja też od czasu kiedy zobaczyłam ten wzór u Ciebie to go kocham i mam zamiar uczynić sobie nawet własnoręcznie wełnę na taką jeszcze jedną. Macie rację z Fanaberią estońskie bąble wyglądają zdecydowanie lepiej :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne obie... Ale ze względu na kolor pierwsza jest tą naj... naj... Choć wzory obu są cudne ;)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudna, ja pod ladą niestety nie mogę niczego zrobić, bo nam nie wolno, no i pewnie lada trochę inna ;) bo "moje" sklepowa

    OdpowiedzUsuń
  4. Krysiu - cudniasta jeszcze bardziej!
    Ile Ci poszło wełenki?

    To drugie też bardzo urokliwe, ja też takie farfocle lubię zamaszyste do omotania i kolor bajeczny!

    Lada to dobre miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  5. Obie chusty piękne, ale moje serducho rwie się do pierwszej:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, Karino z własnej wełenki cud nad cudy będzie.
    Joie - kolor jest moim faworytem od dwóch lat.
    Kathinno - moja lada też sklepowa, wsiowa.
    Aniu - wrzuciłam chustę na wagę, sklepową. Chusta waży dokładnie 325g. A frędzle lubię od zawsze. Z wiekiem odważniej je noszę, też lubię jak mi coś tam dynda. Robię kolejną z frędzlami, prosta więc niedługo pokażę, do butów i torby kolorystycznie mi potrzebna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Maris, bo ta pierwsza to faktycznie cudo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne rzeczy Ci wychodzą spod tej lady:)) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. jestem pod wrażeniem chust, zwłaszcza pierwszej. Podziwiam pracowitą wykonawczynie, co każdą chwilę potrafi wykorzystać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Agus, Samosiu - każde miejsce i każdy czas dobry jest by coś dłubać, w kolejce, w samochodzie, podczas gotowania obiadu a już na pewno podczas oglądania filmu. I tak małymi kroczkami, po kilka rządków do celu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne są te Twoje chusty...
    I ta i poprzednie...ślicznie Ci wyszły.
    Mnie nieustająco zachwyca Junebbery ...
    Mam mało czasu , ale wiem ,że kolejną sobie zrobię kiedyś:)))

    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne chusty, bardzo mi się podobają:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocurku, Twoja Junenbery też piękna jest i czekam na wariacje. Twoje prace też podziwiam i zazdroszczę bardzo umiejętności przędzenia. Ciągnie mnie bardzo do własnej wełenki ale jeszcze czasu brak na naukę.
    Reni, Fouzune dziękuję, uwierzcie mi, że chusta jest łatwa w wykonaniu. Nawet ja z kiepską umiejętnością angielskiego dałam sobie radę, troszkę perypetii było na początku ale to pryszcz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne chusty ;moje wszystkie chusty powstały ''pod ladą''

    OdpowiedzUsuń
  15. ale piękne chusty... zazdroszczę, ja na razie pokonałam abrazo ale reszta to dla mnie czarna magia i gęsia skórka:-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Violu, znaczy się jest nas więcej dłubiących pod ladą.
    Mirabelko, jeśli wydłubałaś abrazo to dalej będzie już tylko lepiej. Lęki trzeba pokonywać nawet te związane z dzierganiem. Już wiesz, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  17. och ta pierwsza jest piękna

    OdpowiedzUsuń
  18. Jago, piękno trzeba powielać, dziergaj ją i Ty. Nie jest trudna.

    OdpowiedzUsuń
  19. No tak, pamiętam czasy że spod lady kupowało się wspaniałe rzeczy i to określenie bardzo pasuje do Twoich wyrobów. No i fajnie, że możesz wolny czas tak właśnie wykorzystać.
    Życzę dużo klientów.

    OdpowiedzUsuń
  20. ta lada jakaś zaczarowana ;) same cudowności spod niej wychodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Chusty piękne wychodzą spod Twoich rąk :) Zwłaszcza ta pierwsza - piaskowa przypadła mi do gustu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne chusty i fajna lada skoro takie cuda można pod nią uczynić

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję bardzo za kolejne piękne komentarze. Lada nie byle jaka bo z recykligu ale niestety czas lady i dziergania pod ladą ma się ku końcowi. Jak to w życiu bywa zmiany, zmiany, zmiany .......

    OdpowiedzUsuń
  24. Co za cudo !!!!Oczu nie można oderwać!!!!:)

    OdpowiedzUsuń